|
|
|||||||||||||||||||||
Kolekcja PORTHOS ZIMA 2003/2003
Gdy w Dzień Przeleci Nocny Ptak
DWAJ MUSZKIETEROWIE Polak i Ormianin, czyli Ryszard Wrzesiński-szef PORTHOSA i Rafael Akobdżanian-dramaturg w Salonie „Kapelusz i Czapka” firmy „Porthos” Poznali się w Warszawie w 1990 roku. Wtedy Rafael Akobdżanian podarował Ryszardowi Wrzesińskiemu czapkę... ostatniego komunisty. Po tym zdarzeniu komunizm miał się coraz gorzej, aż wreszcie upadł. Pozostała po nim czapka, która wzbogaca teraz kolekcję nakryć głowy PORTHOS-a (do obejrzenia w salonie firmowym).
Rafael
Akobdżanian, dramaturg, dziennikarz i podróżnik nie był w Polsce od 12
lat. Przyjechał tu na prapremierę swojej sztuki:
„Gdy w dzień przeleci nocny ptak”, przetłumaczonej z
języka rosyjskiego przez
Przedstawienie
w tak niezwykłej scenerii parowych lokomotyw i starych wagonów autorowi
sztuki bardzo się spodobało. Przypadło też do gustu widzom. Najwięcej
wątpliwości jak to zawsze bywa, mieli krytycy teatralni. Autorowi
recenzji z „Gazety Wyborczej” wybór
Grono bywalców
Salonu Porthosa przy ul. Marszałkowskiej spotkało się z Rafaelem
Akobdżanianem w kilka dni po premierze. W wieczorze połączonym z
wernisażem krakowskiej malarki Jolanty Czerneckiej uczestniczyli m.in.
aktorzy
Gospodarz salonu, szef PORTHOSA wypowiadał się o spektaklu swojego przyjaciela z wielkim uznaniem. Ryszard Wrzesiński PORTHOS:
Z Rafaelem znamy się od dawna,
a naszą przyjaźń cementuje i pogłębia odległość, która nas dzieli.
Poznaliśmy się w czasach przełomowych zarówno w Jego ojczyźnie jak i w
naszym kraju. Wiem, że niełatwe chwile Rafael przeżywał początkowo w
USA, jako przybysz z komunistycznego świata. W jego sztuce
rozpoznawalne są akcenty osobiste. Rafael, podobnie jak Chrosrow,
chciałby mówić ludziom prawdę, którą oni nie bardzo chcą poznać. Wolą
żyć w świecie zbudowanym z własnych wyobrażeń o sobie.
Zmartwychwstawanie Chrosowa jest im nie na rękę, toteż postanawiają go
pochować w innym miejscu, aby innym ludziom wygłaszać natrętne prawdy.
To nie jest łatwa sztuka. Autor użył
Na koniec trzeba podkreślić, że niełatwe zadanie miała do wykonania tłumaczka dramatu Walentyna Mikołajczyk-Trzcińska, która znakomicie oddała nastrój oryginalnego utworu, trochę mroczny, ale zarazem głęboko refleksyjny, dający każdemu widzowi coś do przemyślenia. Oglądając spektakl wyczuwałem w kwestiach poszczególnych postaci obecność autora, z którym choć nie widzieliśmy się całe lata, moja przyjaźń umacnia się niejako metafizycznie, ponad oceanem, który nas na co dzień dzieli. Widzę, że Rafael nie zmienił się. Jak dawniej, tak dziś ciekaw jest ludzi, w szczególności zaś pasjonuje go psychika kobiet, które jak zawsze podziwia. Dotyczy to zwłaszcza Polek. Chętnie i często wypowiada się na ten temat. Rafael Akobdżanian: Po 12 latach dostrzegam w Polsce wielkie i bardzo korzystne zmiany. Zawsze byliście dumni ze swojej kultury i ze swojego dorobku, ale teraz nabraliście jeszcze większej pewności siebie. I słusznie. Macie do tego prawo. Polska od wieków daje Europie wielką kulturalną moc. Może to trochę żartobliwy przykład, ale zgodny z prawdą historyczną: otóż kiedy Jan III Sobieski w Wilanowie kąpał się w łazience, monarcha i dworzanie w Wersalu za potrzebą chodzili w krzaki.
Z Waszą sztuką i waszą kulturą,
a także tradycją możecie do Europy wchodzić bez kompleksów. Tak ubranych
ze smakiem kobiet jak Polki nie ma na całym świecie, po którym dużo
podróżowałem.
|