|
MOHEROWE BERETY kontra AKSAMITNE KAPELUSZE?
Z szefem Manufaktury Kapeluszy "PORTHOS", Ryszardem Wrzesińskim, o politycznych zawirowaniach wokół nakryć głowy rozmawia Walentyna Trzcińska.
 | | Na początku był berecik filcowy ... |
- Czy w salonach i sklepach "PORTHOSA" wzrósł popyt na moherowe berety?
- Sformułowanie moherowe berety to tylko pewien skrót myślowy, który zjawisko mody, jakim wśród współczesnych kobiet jest popyt na wyroby tzw. moherowe, wykorzystuje do celów politycznych. Natomiast nakrycie głowy typu beret jest zjawiskiem samym w sobie, z którym mamy do czynienia od stuleci i które trwa nadal. Gdy moja matka w 1949 roku tworzyła swój pierwszy zakład modniarski, właśnie beret - w powojennych latach bardzo modne nakrycie głowy - legł u podstaw powodzenia całego przedsięwzięcia..
- I już wtedy były one moherowe?
- Nie. Moher to tkanina bajeczna, jak z 1001 nocy, a nazwa pochodzi od arabskiego 'muchajjor' i oznacza "tkaninę z koziej sierści". Dostarcza jej koza angorska, z której sierści pozyskiwana jest wyjątkowo miękka i błyszcząca wełna. Królik o tej samej nazwie dostarcza nieco innej angory. Są też koty rasy angora, ale to już zupełnie inna opowieść. Przędzę z moheru bardzo łatwo można ufarbować, wykorzystuje się ją także do uszlachetniania tkanin z czystej żywej wełny. Zjawisko mody, nazywane w modniarstwie stylem moherowym, polega na dążeniu do tego, aby nakrycie głowy było miękkie i puszyste. Wykreowywały je całymi latami osoby chcące poprzez nakrycie głowy - eleganckie, a jednocześnie wygodne i praktyczne - w teatrze mody, jakim jest ulica, zaznaczyć swoją indywidualność, niebanalną osobowość, określony styl i charakter. Oczywiście, przełom lat 1940/50 aż po lata 70-te ubiegłego stulecia, był okresem, w którym borykaliśmy się z problemami surowcowymi, a i technologia tzw. moherowych surowców na świecie nie była jeszcze rozwinięta, więc trzeba było wykorzystywać to, co było pod ręką.
- Właściwie, co to jest moher - wyłącznie wełna z kozy angorskiej?
- Powiedziałbym, że w praktyce to wełna nawet mniej szlachetna, ale poddana uszlachetniającej obróbce, np. wyczesaniu. Natomiast angora ma sama w sobie włosek puszysty, delikatny, miękki i nie wymaga czesania, a jest przyjemniejsza w dotyku. Ale zanim tkaniny o cechach angory stały się powszechnie dostępne, kobiety o siebie dbające i eleganckie, szukały modnych rozwiązań, często sposobem chałupniczym robiąc nakrycia głowy na szydełkach i na drutach ze zwykłej wełny, którą następnie wyczesywały. Dzisiaj te - niegdyś modne, zalotne i zaradne - panie mają pod osiemdziesiątkę, być może z sentymentem wspominają tamte, własnoręcznie robione, nakrycia głowy, a tu nagle im się zarzuca, że są staromodne, staroświeckie i zacofane. Czyli - nie mają prawa do aktywnego życia, ani do wspomnień z młodości?
- A gdzie mogą nabyć owo wspomnienie młodości: moherowy beret?
- W naszych sklepach - a zapewne o to Pani pyta - tego wspomnienia nie kupią. Z prostego powodu: w minionym ćwierćwieczu technologia poszła szybko na przód i zmieniło się tworzywo. Moja matka, jak i inne polskie modystki, w swoim czasie z braku innego odpowiedniego surowca wykupywały np. męskie kalesony, robiły z nich wykroje, zszywały, wywracały na lewą stronę i - ponieważ kalesony miały po wewnętrznej ocieplający puszek - ręcznie je wyczesywały. I tak to nagle stały się modne berety i czepeczki w kolorze białym, kremowym lub szarym, a co sezon gazety wszczynały alarm, że... górnikom brak przydziałowych kaleson, co negatywnie wpływa na wydobycie węgla. Ówczesne nakrycia głowy tzw. moherowe, nie miały wiele z wspólnego z prawdziwym moherem, bywały z bawełny lub ze zgrzebnej wełny owczej, ba nawet z piór marabuta i w tej postaci na pewno już nie wrócą.
- Dlaczego?
- Straciły rację bytu, bo technolodzy, przy współudziale znakomitych światowych projektantów, w odpowiedzi na zaistniałe wówczas zjawisko mody, szukali lepszych rozwiązań. Takim rozwiązaniem stała się m.in. dzianina z wełny angorowej, o wyrobach
z której mówiono potocznie, że są to nakrycia głowy moherowe. W ubiegłym sezonie, w naszych sklepach w całym kraju, ogromnym powodzeniem cieszyła się młodzieżowa kolekcja z dzianiny angorowej, przez klientki nazwana kolekcją moherową. W każdym razie, gdy pojawiła się ta dzianina, pozwalająca dodatkowo na kształtowanie termoplastyczne, natychmiast zaczęła się cieszyć niesamowitym wzięciem i skutecznie wyparła, ręcznie robione i ręcznie wyczesywane, nakrycia głowy z przypadkowych materiałów. Kobiety modne wreszcie zostały także uwolnione od niemiłego obowiązku poszukiwania własnych metod nadawania kształtu płaskim czapeczkom i beretom, które np. wypychały starą chustką, czy nylonowymi pończochami. I - nikomu nie wolno się z tego śmiać, bo one po prostu chciały modnie i atrakcyjnie wyglądać, wkomponować się w modę ulicy i podobać się swoim mężczyznom. Ale jakież to było kłopotliwe w życiu codziennym w pracy, w teatrze, na przyjęciu: jak dyskretnie zdjąć takie wypchane nakrycie głowy w pracy, na spotkaniu towarzyskim, w teatrze..? Dlatego kobiety z ulgą przyjęły fakt, że technologia materiałowa odpowiedziała ich oczekiwaniom i tym bardziej nie wrócą do przeszłości, po której jednak, jako wymóg, pozostały: plastyczność surowca, lekkość i delikatność tworzywa, oraz funkcjonalność w naszych warunkach klimatycznych i cywilizacyjnych.
- W takim razie, z czego jest czapeczka miękka, przylegająca do głowy, wygodna i funkcjonalna, jaką właśnie nabyłam w "Porthosie"?
- To dzianina z wełny angorowej z dodatkiem sztucznego włókna, co sprawia, że łatwiej zadbać o konserwację i utrzymanie nakrycia głowy w dobrym stanie.
- Ale cena: 60-70 zł nie jest na każdą kieszeń.
- W sklepach "PORTHOSA" ciepłe i eleganckie damskie nakrycia głowy można nabyć już za cenę od 35 NLP. Pani sięgnęła po najmodniejsze tworzywo, co świadczy, że "moherowa" miękkość jest kusząca.
- I nie ma obawy, że wojna, wypowiedziana moherowym beretom przez aksamitne kapelusze. odbije się niekorzystnie na polskim rynku modniarskim?
- Żadnej! Nie tacy dyktatorzy mody, jak Donald Tusk, próbowali narzucać kobietom swoje gusty i ponieśli klęskę. Moda, szczególnie moda ulicy, kieruje się własnymi prawami
i jeżeli ktoś z czegoś korzysta, to politycy z mody, a nie - odwrotnie. Kiedy wręczaliśmy nie tak dawno "KAPELUSZ ROKU" PORTHOSA redaktorowi Zygmuntowi Broniarkowi, ten nestor polskiego dziennikarstwa w konkluzji swego expose wprawdzie oświadczył, że "gdyby doszło do wojny czapek z kapeluszami, stanąłby po stronie kapelusza", ale mówił to w kontekście tego, co sam najchętniej nosi na głowie. Nie sądzę, żeby już wtedy przewidział medialną polityczno-moherową zawieruchę.
 | | Redaktor Zygmunt Broniarek w Porthosie przymierza kapelusz piratów |
- Z tak doświadczonymi dziennikarzami, jak red. Broniarek, nigdy nic nie wiadomo...
- Co racja to racja, chociaż wtedy jeszcze nie zaistniał kryptonim: "moherowy beret". I dodatkowa uwaga: aksamit, tworzywo jak najbardziej nawiązujące do moherowej miękkości i również posiadające włosek, w modzie na razie ma okres świetności za sobą. W modniarstwie już od kilku sezonów jest zdecydowanie passe de mode, a jak wiadomo nie ma dla kobiety nic gorszego niż stary, niemodny kapelusz. Natomiast, jeśli chodzi o męskie kapelusze z szerokim rondem, noszone m.in. przez redaktora Zygmunta Broniarka i posła Jana Marię Rokitę, to jest to kapelusz pilśniowy męski wykonany z zastosowaniem włosia króliczego. Tak więc aksamitny kapelusz to również jedynie polityczny skrót myślowy, nie mający nic wspólnego z modą.
- Ile królików trzeba na jeden taki kapelusz?
- Trzydzieści. Rzecz jednak nie w królikach, ale w tym, żeby każdy nosił to, w czym dobrze się czuje. Polityk, który udając się na pieszy spacer i chętnie wkłada kapelusz pilśniowy z szerokim rondem, wsiadając do służbowej
lancii ma już z nim kłopot, a na pewno go nie włoży udając się na wycieczkę rowerową czy górską wspinaczkę. Wtedy polecam kaszkiet, czapeczkę, lub beret z dzianiny, wszystko jedno jak nazwanej - angorowej, czy moherowej - ale na pewno odpowiedniejszy do okoliczności. Zresztą, beret - i tu nawiążę do początku naszej rozmowy - nie jest wyłącznie damskim nakryciem głowy. Przypomnę berety baskijskie, berety XVI-wiecznych najemnych żołnierzy szwajcarskich, berety współczesnych komandosów, czy wreszcie - często bardzo fantazyjne - berety noszone przez przedstawicieli bohemy artystycznej. To szalenie męskie i nadal modne nakrycie głowy dzisiaj . Także: berety moherowe - z angorowych wełen i dzianin.
- A gdyby ta moda, zmierzając w kierunku uniformu, zaowocowała dużym hurtowym zamówieniem? Jak w przypadku producenta białoczerwonych krawatów "Samoobrony".
- Tego raczej się nie spodziewamy, choć pojawiły się już pytania większych hurtowników o ceny moherowych beretów. Nasza Firma nie bez przyczyny ma w swojej nazwie słowo MANUFAKTURA. To oznacza, że nasze wyroby po części są wytwarzane ręcznie, co daje produktowi walor niepowtarzalności. Uniform, to seryjna produkcja, która nijak się ma do naszych kolekcji. Poza tym można raczej przypuszczać, że polityczny "spór modniarski" doprowadzi do kontrofensywy i na przykład młodzież, w ramach - właściwych temu wiekowi - aktywności i zamiłowaniu do demonstracji, nagle zagustuje w klasycznych beretach z dłuższym włosem. Polska młodzież bardzo dba o własny styl, wędruje po świecie od Nowego Jorku po Bajkał, buszuje w Internecie i dobrze wie, co nosi się w Londynie, a co w Paryżu. Lubi też pozytywnie się wyróżniać. Na jej zapotrzebowanie odpowiemy chętnie
i szybko.
Powrót do Biuletynu PORTHOSa |