Gwiazdy gotują dla nas
18 września 2006 w Salonie PORTHOS Kapelusz i Czapka odbyła się promocja książki Elżbiety Junoszy-Stępkowskiej, pod tytułem "Gwiazdy gotują dla nas". Firma PORTHOS była jednym z organizatorów tego przedsięwzięcia i zarazem głównym sponsorem.
Imprezę zaszczyciło swoją
obecnością wiele znakomitości świata kultury, jak na przykład prowadzący ją,
wespół z autorką, z
właściwym sobie talentem i urokiem Bogusław Kaczyński, czytający fragmenty
książki Marcin Troński, Jan Pietrzak, dr Grzegorz Russak (zobacz
co poleca, jako znawca tradycyjnej kuchni), Olga Bończyk, Alicja
Majewska, Olga Borys, Karol Strasburger...
Zostali oni uhonorowani Certyfikatami Mistrza Sztuki Nie Tylko Kulinarnej. Takiż
certyfikat otrzymał również prezes Porthosa, Ryszard Wrzesiński,
którego przepis na zupę grzybową i z którym wywiad również znalazły się w omawianej
pozycji wydawniczej.
Gwiazda też człowiek, i też lubi smacznie zjeść. A że potrafi przygotować
pieszczący podniebienie
posiłek, i jeszcze ciekawie o nim opowiedzieć, świadczą
zamieszczone w książce E. Junoszy-Stępkowskiej wywiady z naszymi mistrzami, w
tym przypadku Mistrzami Sztuki Kulinarnej. Oto koronny dowód na poparcie
stwierdzenia, że prawdziwie arcydzieła powstają na styku sztuk. Nawet tak
pozornie przeciwstawnych, jak gotowanie i ta prawdziwa Sztuka, bynajmniej nie
mięsa, tylko ta przez duże "S".
O tym, że przyrządzanie posiłków wymaga posiadania duszy artysty, nikogo
już dziś nie trzeba przekonywać, a dobrzy kucharze są przez koneserów cenieni na
równi z mistrzami sceny, pióra, dłuta i pędzla. Że gwiazda też człowiek, że umie
gotować i lubi zjeść, o tym już wiemy. Ale że czasem po prostu musi umieć i
jedno i drugie, świadczy poniższy wstęp do "Gwiazd..." autorstwa Bogusława
Kaczyńskiego...
"Wszyscy
miłośnicy sztuki dobrze wiedzą, że największą miłością Gwiazd - naturalnie poza
graniem
i śpiewaniem - jest kuchnia i wymyślanie przepisów kulinarnych, łechcących
podniebienie i przyprawiających o rozkoszny zawrót głowy. Ci dawni mistrzowie,
których symbolem na zawsze pozostanie arcymistrz opery komicznej Gioacchino Rossini, tak bardzo przejęli się swoim nowym
powołaniem, że bez żalu zrezygnowali
z hołdów, oklasków i laurów scenicznych i
druga cześć życia przeznaczyli na zacisze domowe, wymyślanie nowych przepisów,
gotowanie i biesiadowanie. Nic więc dziwnego, że synonimem dziewiętnastowiecznej
opery stał się grubas Rossini, pieszczotliwie zwany Łabędziem z Pesaro, oraz
potężne jak piramidy tenory
i soprany.
Publiczność darowała im zresztą ową nienaturalną kubaturę, z łzami w oczach i
bijącym sercem podziwiała słodycze słowicze głowy i liryczne wcielenia.
W bliższych nam czasach artyści zaczęli gremialnie udawać, że się odchudzają -
zapatrzeni w primadonnę stulecia, Marię Callas, która rzuciła wyzwanie swemu
ciału i w ciągu kilku miesięcy
zeszczuplała prawie czterdzieści kilo. Wyglądała
jak syrena, ale śpiewała coraz gorzej i gorzej, aż... zmarła. Ten tragiczny
przykład spowodował, ze wielu mistrzów nowej generacji zdecydowało się wyglądać
jak wyglądają,
aby tylko utrzymać swą sztukę w szczytowej formie.
A więc, drodzy Państwo, nie dręczmy się z powodu zamiłowania do dobrej i
oryginalnej kuchni. Żyje się przecież tylko raz."
Galerię zdjęć ze spotkania znajdą Państwo na stronie internetowej Europejskiego Stowarzyszenia Sztuki i Mody "artmode", www.artmode.pl w dziale Wydarzenia.