|
Jestem z Wyspy Zielonej
Jestem z Wyspy Zielonej
Ernest Bryll - poeta, pisarz i tłumacz,
Fragment wystawy...
Goście
z Ambasady Irlandii od prawej:
Dziennikarz i pisarz Czytanie poezji...
Zasłuchani goście na wernisażu...
Wojtek Kubiak śpiewa irlandzkie piosenki...
Degustacja Guinnessa... |
RYSZARD PORTHOS czyli...IRLANDZKIE PHOTOS Wyjątkowym czarem artystyczno-towarzyskim wyróżniał się wernisaż wystawy fotograficznej Ryszarda Wrzesińskiego-Porthosa "Irlandia, moja druga ojczyzna. Foto-notatnik". Miejscem spotkania była – zasłużona już dla kultury Warszawy – Galeria Porthos. Organizatorami - prężnie działające na rzecz kultury Europejskie Stowarzyszenie Sztuki i Mody „artmode”, firma Porthos i Galeria Van Golik oraz Towarzystwo Polsko-Irlandzkie, oddział w Warszawie. Na otwarcie wystawy wydrukowano zaproszenia na wysokim poziomie sztuki edytorskiej: piękna kolorystyka, czytelne liternictwo, oraz autorski tekst Ryszarda i zreprodukowane fragmenty zdjęć doskonale wkomponowane w całość. Przed oficjalnym rozpoczęciem wieczoru artystycznego Wojtek Kubiak grając wspaniale na gitarze, śpiewał pieśni irlandzkie. Następnie zabrały głos red. red. Walentyna Mikołajczyk-Trzcińska oraz Dobrochna Kędzierska, które poprowadziły imprezę. Gościem specjalnym wieczoru był Ernest Bryll – pisarz, poeta, tłumacz poezji irlandzkiej, były ambasador Rzeczpospolitej Polskiej w Irlandii. Ze znawstwem opowiadał o historii i teraźniejszości Irlandii. Jego wykład cechowała umiejętność przekazania obecnym szerokiej i dogłębnej wiedzy o tym kraju, którą także wykazała się jego żona. Obecny na wernisażu nestor dziennikarstwa polskiego, Zygmunt Broniarek, jak zawsze z dużym kunsztem słowa nie omieszkał przytoczyć zabawnych irlandzkich sytuacji, w których uczestniczył. Wieczór zaszczycili swoją obecnością przedstawiciele ambasady Irlandii w Polsce. Członkowie oddziału Warszawskiego Towarzystwa Polsko-Irlandzkiego także zabrali głos. Po części oficjalnej odbyło się spotkanie towarzyskie, tym bardziej miłe i radosne, że przy „współudziale” piwa Guinness. Zdjęcia Ryszarda Wrzesińskiego mają dużą wartość dokumentalną dotyczącą życia współczesnej Irlandii. Prace powstały w latach 2007-2008. Są na dobrym poziomie technicznym. W każdym można dostrzec jakiś inny, ciekawy element krajobrazu ulicy, ubioru, elementu dekoracyjnego itp. Autor trafnie określił je jako „foto-notatnik”. Istotnie, sceny uliczne, zatrzymywane w bezruchu przez aparat fotograficzny Ryszarda, stają się notatką i komunikatem. Autor z wprawą wybornego reportażysty utrwala życie i jego piękno w wielorakim wymiarze. Przykładem może być zdjęcie przedstawiające wystrój ściany i okna „The Temple Bar”. Karminowa ściana, wraz z przytwierdzonymi do niej licznymi bibelotami, jest tak urocza, jakby była naznaczona pomysłem samego Ryszarda, który Salony Porthosa przyozdabia pięknymi przedmiotami. Urocze są też scenki z teatru ulicy. Sami aktorzy, oprócz ich właściwej roli, są też scenografią w artystycznym kostiumie. Pięknie zaaranżowano zdjęcie ulicznego mima, upodobnionego do rzeźby z brązu, który wita się z dziewczyną. Ale sensacją jest pies z brązu siedzący obok mima, który niemal żywymi, pełnymi blasku oczyma, patrzy przyjaźnie na dziewczynę. Obok przechodzi tłum ludzi, a na tym tle – ta sielankowa scena. Dużą wartość dokumentalną, związaną jednocześnie ze sztuką i polityką, przedstawiają fotografie rysunków na murach tzw. „murale”. Nie są to bazgroły z murów polskich miast, ale rodzaj plakatów z ważnymi w Irlandii problemami społeczno-politycznymi. Na jednej ze ścian namalowano przetworzoną kopię obrazu „Guernica” Pabla Picasso. Doskonały artystycznie jest także cykl zdjęć wybrzeża morskiego. Zdjęcia utrzymane są w szarej tonacji, z domieszką delikatnej zieleni. To ujęcia z połyskującymi srebrzyście falami rozbijającymi się o skalny brzeg. Gdzie indziej fale łagodnie wkraczają na piaszczystą plażę, zaznaczając biało swoją linię. Trzeba zwrócić uwagę na to, że prace są estetycznie oprawione. Czarna ramka, później srebrno-białe passe-partout, otaczają morski pejzaż. Wszystko razem tworzy najwyższą estetykę oprawy dzieła sztuki. Wystawie fotograficznej towarzyszą pamiątki, bibeloty oraz różne przedmioty, współczesne lub historyczne, związane z Irlandią. Należy pogratulować Ryszardowi jego umiejętności dostrzegania różnych aspektów życia Irlandii. Zdjęcia pokazują ludzi, miejski krajobraz, architekturę, „życie murów” czyli: napisy i rysunki na nich. Oglądający ma możliwość ujrzeć codzienność życia Irlandii. Zdjęcia są odzwierciedleniem sprawnego oka Ryszarda – dokumentalisty, któremu nic, co ciekawe nie uchodzi uwagi. Mam nadzieję, że w przyszłości zobaczymy jeszcze inne kraje w jego obiektywie. Salon Kapelusz i Czapka oraz Galeria Porthos są wyjątkowym miejscem na polskiej mapie życia artystyczno-intelektualnego. Tu właśnie powstało Europejskie Stowarzyszenie Sztuki i Mody „artmode”, pod auspicjami którego odbywają się spotkania literackie, wernisaże wszechsztuk, koncerty kameralne. Dzięki zamiłowaniu do piękna Ryszarda Wrzesińskiego Porthosa, Salon jest jednocześnie muzeum związanym z modniarstwem i z tym wszystkim, co piękne w przedmiocie użytkowym i rzemiośle artystycznym Zdawałoby się, że wystarczy podnieść z ziemi rzecz, by nadać jej wartość estetyczną lub historyczną. Tak jest również na wystawie irlandzkiej, gdzie m.in. prezentowany jest piękny plastycznie fartuch barmana irlandzkiego pubu. Bogumił Wtorkiewicz
IRLANDIA, MOJA
DRUGA OJCZYZNA Gdy jako młody człowiek znalazłem się po raz pierwszy w Londynie, wszyscy przebywający tam koledzy, polscy muzycy estradowi, marzyli o wyjeździe do Irlandii, ówczesnej mekki wielu gatunków muzyki grywanej w pubach i nocnych klubach. Po latach – wraz z ogromną rzeszą młodych Polaków – zadomowiła się w Irlandii moja najmłodsza córka, Małgorzata. Usłyszałem, że dobrze ją tam przyjęto, podoba się jej Irlandia i dobrze się tam czuje. Zaciekawiony tą fascynacją, ruszyłem więc i ja do Irlandii, chcąc się naocznie przekonać, co tak urzekło moją córkę. Z tych wyjazdów i wędrówek po miejscach, w których Małgorzata mieszka, pracuje, uczy się i odpoczywa, przywiozłem zapis fotograficzny, swego rodzaju notatnik, który chcę Państwu udostępnić. Pomyślałem także, że skoro ten kraj przyjął moją córkę dobrze, dał jej dach nad głową, pracę i warunki do nauki, to zasługuje na serdeczne słowo ze strony ojca. Stąd tytuł wystawy: „Irlandia, moja druga ojczyzna”. To, co prezentuję na wystawie, to zarówno fotografia o charakterze artystycznym jak też fotografia emocjonalna. Ta ostatnia w Polsce może zainteresować szczególnie tych, których bliscy lub znajomi osiedli – na dłużej lub krócej – właśnie w Irlandii. Stąd obok fascynującego piękna dzikiej irlandzkiej przyrody – Dublińska ulica, w którą wtapiają się tysiące Polaków. Obok atrybutów dostatku i ekonomicznego bezpieczeństwa – bolesny konflikt wyspy, gdzie turyści z dreszczem lęku wchodzą do Hotelu „Europa”, w Belfaście, zwanego przez miejscowych „bombowym”, jako że w swojej historii ma – 43 zamachy bombowe.
Wszystko to razem tworzy
tamtejszą codzienność i irlandzką specyfikę, której nastrój i klimat
chciałem zapisać również dla Państwa w swoim Foto-Notatniku. |